Paradoks Karolaka. Kiedy film jest tak zły, że najlepszym jego elementem jest Karolak. Verona_ to właśnie mały smaczek skierowany do widzów sfilmowanych ;) cehennem Popieram, szkoda że tak mało scen kiedy Karolak bierze się za siebie i zaczyna ostro trenować, ogólnie film ratuje On (co dziwne) i sama końcówka filmu.
Wrocław. Premiera filmu Planeta Singli 3. Które gwiazdy przyszły na premierę? Kto był na czerwonym dywanie? Zobacz zdjęcia z imprezy. Agnieszka Więdłocha, Danuta Stenka, Piotr Głowacki, Maciej Stuhr, Tomasz Karolak i Ania Wyszkoni.
W polskim zestawieniu box office „Planeta singli” wówczas prowadziła. Film zdobył popularność m.in. w Słowenii, wygrywając w premierowy weekend w zestawieniu box office. Film jako jeden z szesnastu uzyskał nominację do nagrody Złote Lwy 41. Festiwalu Filmowego w Gdyni w kategorii głównej. Nagrody i nominacje
Vay Tiền Nhanh. {"type":"film","id":814592,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Planeta+Singli+3-2019-814592/tv","text":"W TV"}]} powrót do forum filmu Planeta Singli 3 2019-02-11 12:53:59 Witam. Rozpisałem się w pierwszym temacie, ale niestety filmweb mi wywalił błąd więc napiszę w skrócie: Oglądałem trochę tych komedii romantycznych i naprawdę Planeta Singli w tym gatunku po prostu króluje, wzrusza, bawi i nie nudzi (żadna z części) Naprawdę idzie się pośmiać zwłaszcza w najnowszej na filmwebie 6,5 i będzie spadać, pytanie tylko czemu? Skoro tak nisko oceniacie i kilka osób pisze, że np. przeciągnięta seria, że znowu Karolak itd... To proszę wskażcie mi jakąś fajną polską komedie romantyczną, która jest ciekawsza i zabawniejsza, chętnie bym obejrzał z narzeczoną :) guli_radom Sam mógłbyś napisać, co niby w tym filmie śmieszy, co wzrusza i dlaczego króluje. Bo żadnych konkretów nie podałeś. We mnie żadnej z tych emocji ten film nie wywołał - towarzyszyło mi tylko uczucie zażenowania. Wątki, które pojawiły się w tym filmie były już ograne w innych filmach. Nie byłby to zarzut, gdyby "Planeta singli 3" podjęła je w jakiś oryginalny sposób. Ale nie! Zrobiła to tak, jak już wielokrotnie robiono. Konkretne zarzuty masz i w recenzjach do tego filmu, i w komentarzach. A to, że inne filmy są równie kiepskie lub jeszcze bardziej żenujące, nie jest żadnym usprawiedliwieniem i nie świadczy o wysokiej wartości "Planety singli 3". dokurobei Przykro mi, ale nie widzę prostu masz inne poczucie śmieszą starzy dobrzy "Przyjaciele", drugiego śmieszy do łez "Teoria wielkiego podrywu", trzeciego w ogóle te seriale nie śmieszą, a czwarty uwielbia i to i to. Ja zaliczam się do tej ostatniej grupy ;) Chodzi mi o to, że niestety, ale nie próbuję Cię nawet przekonać, bo skoro oceniasz całą serię nisko (2) lub (4) no to oznacza, że po prostu to nie jest twoja tematyka, twoje poczucie humoru i tyle ;) Jak ktoś ocenia Monty Pythona na 2 to jak go przekonasz, że to klasyka? Po prostu się nie dodatku sam fakt, że oceniasz dwójkę lepiej niż trójkę, gdzie z tego co słyszałem od np. znajomych lub z tego co widzę chociażby po opiniach w sieci (mianowicie, że dwójka jest najgorsza, trójka jest lepsza od dwójki i o wiele zabawniejsza) np. samo to, że oceniasz te filmy wręcz odwrotnie niż 95% ludzi świadczy o tym, że mamy kompletnie inny humor, w dodatku dodajmy, że ten film jak i cała seria w ogóle Ci się nie podoba to jak mam Cię wytrącić z tego przekonania, że to nie jest żenujący film? Powiem Ci więcej Ja np. uważam, że listy do M i planeta singli to najlepsze "komedie romantyczne" jakie w życiu oglądałem JEŚLI chodzi o polskie produkcje. Naprawdę było tyle gniotów, tyle mało zabawnych polskich produkcji, że te filmy moim zdaniem na tle tamtych to istne arcydzieło :)Stąd moja wysoka ocena (9) Uważam, że 6,5 to stanowczo za niska ocena, ponieważ niektóre gnioty mają jakimś cudem 4-5, a Planeta Singli tylko 6,6. guli_radom No z takim podejściem, że "nie będę cię przekonywał, bo każdy ma inne poczucie humoru", to w zasadzie żadna dyskusja nie byłaby możliwa, a już na pewno sensowna. ;-] Ja chętnie poznałbym motywy, jakim kierują się osoby wystawiające temu filmowi ocenę na przykład 9. Serio, bez cienia ironii czy złośliwości. A co do mojej oceny serii. Dość podobała mi się pierwsza część. Uważam, że trzymało to poziom żartu, historia - choć cukierkowa - nie przekraczała za bardzo granic oderwania od rzeczywistości i wiarygodności, była zrobiona z rozmachem i wprowadzała nowych aktorów (Więdłocha) lub - przynajmniej dla mnie - znanych aktorów w nowym emploi (np. Książkiewicz). Drugą część oglądałem jeszcze przed Nowym Rokiem, ale mam spore zaległości w ocenianiu - nie podobała mi się za bardzo, ale były tam śmieszne momenty, kiedy twórcy robili pastisz współczesnej telewizji i tych wszystkich wielkich szoł, albo kiedy kpili sobie w new-age'owych fascynacji klasy średniej. Choć samo clou akcji, czyli relacja głównych bohaterów i jej dynamika, była dla mnie średnio wiarygodna i mało ciekawa sama w sobie, mało wiarygodny był również wątek nowych adoratorów Ani i jej matki, to ogólnie film nie był taki najgorszy. Trzecia część jest natomiast kompletnie wtórna i nieatrakcyjna. Twórcy powtarzają wątki, które pojawiły się w innych filmach - również w filmach, które dopiero co oglądałem w kinie. Na przykład wątek zderzenia miejskich z wiejskimi wartości i postaw dopiero co był eksploatowany w "Misz-masz, czyli Kogel-mogel 3". Z kolei wątek choroby i śmierci bliskiej osoby, wchodzący w kolizję z historią miłosną głównej bohaterki - w "Pech to nie grzech". I film wcale nie podaje mi tych wątków w jakiś nowatorski czy nawet atrakcyjny sposób. A to tylko pierwsze z brzegu przykłady tej wtórności. Już za samo to filmowi należy się niewysoka ocena, na pewno nie 9. I serio, nie można tego zamknąć tylko stwierdzeniem "a bo ty masz inne poczucie humoru". Myślę sobie, że wszystkie trzy filmy pokazują, że Mitja Okorn jest lepszym reżyserem niż Sam Akina. I że trzecia część została zrobiona na kolanie, na chybcika, aby tylko wypuścić film na walentynki, żeby natrzepał kasy. Nie lubię być tak traktowany przez polskich twórców. Chciałbym, żeby to, co robią, było uczciwe. W przypadku "Planety singli 3" nie mam takiego wrażenia. dokurobei ja już napisałem czemu dałem 9 ;) Nie oglądałem jeszcze misz-masz czy pech to nie grzech więc nie mogłem skojarzyć podobieństwa. (ale z tego co czytałem to np. wątek "miastowych i ludzi ze wsi" wypadł znacznie lepiej w planecie singli 3, a że premiery były w podobnym czasie no to nie można tu mówić o jakimś o plagiacie. Poza tym z tego co widzę, obejrzałeś mnóstwo filmów, pewnie każdy przeglądasz dokładnie, porównujesz itd, a przeciętny Kowalski co idzie z dziewczyną do kina na tego typu produkcję, nawet nie myśli czy ten czy inny wątek był gdzieś poruszany, bo oczywistym faktem jest, że pewnie był, ponieważ w takich filmach ciężko wymyślić coś zupełnie nowego, oryginalnego i podczas seansu ja nawet o tym nie myślę, by kojarzyć ten film z innymi. Po prostu ma być spójny, zabawny, ciekawy i z dobrze odegranymi singli jak i listy do M wg. mnie takie były i dlatego daję im 8-9, bo na tle innych produkcji, które oglądałem wypadły najlepiej i tak pewnie uważają inni, stąd takie wysokie pamiętać, że to tylko komedia romantyczna polskiej produkcji i wg. tego powinno się ją ocen typu (2) wg. mnie nie jest do końca w = bardzo zły film, czy on naprawdę był bardzo zły? To jak puszczali kiedyś te wszystkie gnioty, robili jedną za drugą jakąś komedię romantyczną to jak Ty ocenisz tamte filmy? na 1? gdzie niektóre tamte filmy były 2-3-4-5x gorsze od tego? 1-2 daje filmom, które są po prostu tak nudne i nieciekawe, że ciężko wytrzymać te 2h w kinie. Gdzie ciężko się zaśmiać nawet na silę, dlatego dawanie 2 moim zdaniem to po prostu niesłuszne zaniżanie oceny, ale każdy ma swój "ranking" i niech ocenia jak chce :) dokurobei Proszę bardzo, dla mnie śmieszne były dialogi karolaka z żoną, ich dziecko-genialne, sceny spowiedzi, rozmowy z drzewem, "kapela" na weselu grająca rock-death-cośtam, filipińczyk jak przemówił itd... dexter200 xd guli_radom Mam podobne zdanie co kolega dokurobei. Jedynka - faktycznie, tak jak piszesz, była w moim odczuciu dobra. Po prostu - dobry film. To oczywiście wystarcza, żeby zamieść z powierzchni wszystkie inne polskie komedie-gnioty. Nie pamiętam szczegółów, ale ten film mnie zaciekawił, trzymał moją uwagę, zagrał jakoś na emocjach, rozbawił, wyszedłem z kina i byłem - niezły film. Proste, że kolejny film z tej serii będzie gorszy (po prostu trudniej jest utrzymać poziom filmu, a co dopiero go podnieść). I tak się stało. Był gorszy, było kilka głupawych żartów (muszą chyba już być w polskich komediach), dalej potrafił rozbawić, jakieś tam emocje były - ok. Dalej dużo wyżej od innych debilnych filmów ***trochę offtop*** (mając na myśli debilne filmy mówię o Wyjeździe integracyjnym, bo po nim założyłem, że nie będę oglądał głupot, które po trailerze wiadomo co w sobie mają, ale pobieżne, czy okazyjne obejrzenie innych komedyjek utwierdziło mnie, że masowe gnioty mają ten sam poziom co Wyjazd integracyjny)*** Tak ten nawias się rozwlókł, że go odcinam, przepraszam za dwójka całościowo była gorsza od jedynki, była po prostu w porządku filmem. Ocena "niezły" to idealnie odwzorowanie mojego zdania o tym - nie pamiętam, czy w trailerze, który widziałem chyba na koniec części drugiej w kinie (?) były jakieś sceny humorystyczne, ale koncept wydawał się ciekawy. Wesele, na wsi, poznawanie rodziców. Może nie jakoś ambitnie, ale da się z tego chyba zrobić coś minimalnie gorszego od dwójki, ale tego dostajemy kolejną polską komedyjkę na jej wątków, każdy udaje, że jest głęboki. Denne żarty (jak zwykle na filmach tego poziomu śmiałem się częściej w momentach ciszy na widowni - nie wiem o co chodzi). Ale żarty były często wulgarne i przewidywalne, co zabierało im moc rozbawienia. Taki humor to wymyśla dzieciak w podstawówce jak się go o to skaczą w ciągu minuty od zabawy do ważnych wyznań w obliczu śmierci. W sumie to główni bohaterowie przez 1/4 filmu się szukają i film ma ich w dupie, w końcu mamy wątek złego ojca, wątek zazdrosnego brata, wątek umierającej matki, wątek problemów z dzieckiem żony Bogdana, wątek odegrania się Marcela na ziomkach z podstawówki, wątek miłości gitarzysty z laską z miasta, wątek naciąganych problemów tej laski z miasta z brakiem technologii (czyli w sumie taki główny wątek miasto vs wieś). 3 dałem dlatego, że film dalej potrafił mnie rozbawić, ale gasił to dla równowagi kilkoma głupawymi żartami. Przez nadmiar wątków zacząłem się nudzić trochę (a szczerze mówiąc ciężko mnie znudzić w kinie - bardzo - prawie nigdy się to nie stało).Chyba tyle. Trójka w ogóle nie pasuje do poprzednich dwóch. To inny poziom. Dziwi mnie, że to ten sam reżyser co części drugiej. Pancernyjanusz "wątek złego ojca, wątek zazdrosnego brata, wątek umierającej matki, wątek odegrania się Marcela na ziomkach z podstawówki, wątek miłości gitarzysty z laską z miasta, wątek naciąganych problemów tej laski z miasta z brakiem technologii i problem w małżeństwie Bogdana" Myślałeś, że cały film będzie o ślubie i weselu głównej pary? Przecież trzeba było wypełnić film jakimiś pobocznymi wątkami, bo wtedy to dopiero byłaby nuda jak by wszystko kręciło się wokół dwóch osób i ich ślubu, czym wg. Ciebie mieli je wypełnić? Nowych aktorów zatrudnić i stworzyć z nimi nową fabulę, a ślub dać na ostatnie 15minut jako finał? - lipaLogiczne jest też, że na ślub zaprasza się najbliższe osoby czyli postacie z 1 & 2 części musiały byś dodał jeszcze nowe to dopiero byłoby mnóstwo wątków, a pominąć stare postacie to też bez sensu, skoro w poprzednich częściach bardzo przyjemnie się je zdaniem każdy ten wątek co wymieniłeś był bardzo trafiony i ciekawy, ponieważ był "z życia wzięty". Reżyser nie wyssał tych historii z palca, każdy wie, że ludziom przytrafiają się tego typu historie, takie same bądź mnie w rodzinie czy u znajomych znalazłbym na szybko minimum 3/4 bardzo podobnych historii, które wymieniłeś i nie jestem jakimś życiowym pechowcem, bo jestem bardzo szczęśliwy :) przykład: "naciąganych problemów z brakiem technologii" Porozmawiaj z 13-18latkami, zobacz jak wygląda ich dzień, zobacz ile aplikacji mają w telefonie typu fb,instagram robią najczęściej podczas dnia, ile godzin siedzą na telefonie, laptopie i przekonasz się czy to były "naciągane problemy z tym brakiem technologii" :) Oczywiście ja nie twierdzę, że 99% nastolatków takich jest, ale na pewno nie jest to mały niedzieli guli_radom Nie będę się jakoś specjalnie rozpisywać, ale jako ogromna fanka jedynki którą widziałam kilkanaście razy, ta część mnie naprawdę rozczarowała. I to rozczarowanie mogłabym chyba tylko porównać do kolejnych ekranizacji Harry'ego Pottera. Druga część była słabiutka, ale dało się na niej mocno pośmiać dzięki Książkiewicz i Karolakowi. Tu nie wiem, czemu nie zagrało, mimo że temat weselny powinien wręcz przysporzyć całej gamy humoru. Chyba za dużo "dramatów" próbowano tu wcisnąć, które nijak nie przyjęły się tak jak w filmach Okorna. Chyba zwyczajnie reżyser jest zbyt słaby i nie udzwignął kontynuacji. Nie wiem, co było w tym filmie największą żenadą wiejskie pijaczki ciągnące 500+ lejące się po mordach na weselu, Karolak gadający z drzewem, czy buddyjski Boguś erotoman który zaliczył tym samym aktorskie dno i kilometr mułu. Tragiczny był ten film, siedziałysmy zażenowane z kumpelą (chodziliśmy razem na wszystkie części), zastanawiając się co tu właściwie się wydarzyło tolerancja91 Czułem to scena Karolaka z drzewem, mimo że absurdalna, to teksty jakie się wyświetliły były rozbawiające i ją uratowały w moich oczach. guli_radom guli_radomMyślę, że nie możesz obronić tego filmu. Podobał Ci się, ok. Mi się nie podobał, też ok. Napisałeś, że ocena będzie spadać. Też tak myślałem, że więcej jest osób niezadowolonych, ale jednak nie, bo już jest 6,7. Może dlatego, że jest też sporo 5 i 4, ale nie mogę zrozumieć dlaczego ten film ma otrzymać 10 ani 9. Za dużo błędów i tym, część pierwsza nie była zrobiona tak na 200% komediowo, nierealnie, że są same szopki i farsy. Zmienił się klimat filmu, jego że cały film będzie o ślubie i weselu głównej pary? Przecież trzeba było wypełnić film jakimiś pobocznymi wątkami, bo wtedy to dopiero byłaby nuda jak by wszystko kręciło się wokół dwóch osób i ich ślubu, czym wg. Ciebie mieli je wypełnić? "Ale te wątki przyćmiły głównych bohaterów. Jakby ich nie było, to film by się nie zmienił dużo. Wystarczy wstawić parę randomowych osób, które biorą ślub, jedno z nich jest energiczne, aroganckie, a drugie jeszcze raz: " czym wg. Ciebie mieli je wypełnić? "Niczym. Koniec serii. Nie da się odgrzewać czegoś w nieskończoność. Albo i się da, ale tutaj zostało to zrobione tragicznie. Wykorzystano sukces poprzednich części, żeby nabrać ludzi i zarobić jeszcze coś na tej historii. Ja się nabrałem, choć idąc na 3 część czegokolwiek spodziewam się, że będzie gorzej, bo to po porostu nie zrobili tego gniota, nie byłoby tej dyskusji i na Shawshank 2 nie ma. I nie będzie. I może czasem to dobre wyjście, zejść ze sceny we właściwym może poleciałem za bardzo. Tutaj droga była trochę bardziej otwarta. W sumie temat nawet nośny. Gdyby poświęcili tyle pracy i zaangażowania w rozwijanie kilku (niewielu!) wątków no i poświęcili 50% filmu głównym bohaterom to mogłoby się udać. Ale ten film sprawia wrażenie zrobionego na odwal się z Tobą nie zgodzę co do tego filmu. Nie ma tu czego bronić. Jest o 5 razy za bardzo ordynarny niż pierwsza część. Jeśli ludzie polubili jedynkę, za to że była ciekawsze i z większym smakiem, to konstrukcja trójki ich odstraszyła. A przynajmniej powinna, tak na logikę. Jednak nie wszystko zawsze jest logiczne i osobie, która była ze mną w kinie też się podobały wszystkie trzy, nie wiem czemu. Może to już sympatia do serii maskuje jej esej ... :)Pozdrawiam. Pancernyjanusz popieram :D guli_radom Właśnie wróciłam z seansu więc mogę ci na świeżo powiedzieć, dlaczego tę część oceniłam na 5/10. Bo to średniak. Zrobiony za szybko i na która była inteligentną dziewczyną, która po serii głupstw wyszła na prostą, znalazła zajęcie, pomogła Marcelowi naprawić relacje z matką, tu jest pustą pannicą zainteresowaną tylko robieniem selfie i złapaniem zasięgu! Zauroczonemu nią chłopakowi mówi, że nie są z tego samego świata bo nie ma instagramu! Mentalnie cofnęli ja do czasów sprzed pierwszej niby podsłuchał co się dzieje z jego żoną ale czego potrzebował by naprawdę zrozumieć, że powinien ją wspierać i starać się odciążyć? Wypalonej fajki i gadającego do niego drzewa!Fajnie zaczynał się wątek Marcela i tego, że był prześladowany. Ale co z tego zrobiono? Zwykłe, do bólu wtórne mordobicie na "weselu".Sposób przedstawienia wsi jest dla mnie niesmaczny. Tandetne stroje, chałupy wyglądające na leciwe i dawno nie odnawiane, ludzie zainteresowani chlaniem i żarciem a nie tym, co się dzieje z młodymi i oczywiście na tyle niedzisiejsi, że nawet zasięgu nie można na wsi złapać i trzeba latać po polach. i oczywiście zakończenie. Wszyscy tacy happy, taki romantyczny ślub nad brzegiem jeziora i oczywiście pan młody musi być w uświnionym garniturze. Jakie to oryginalne. Podobnie mało oryginalny jest wątek z podarowaniem obrączek, ale tu odpuszczam. Nie ważne ile razy i tak podobne zachowanie się wyśmienicie na pierwszej Planecie singli, podobnie jak na drugiej pomimo, moim zdaniem, skopanego wątku Kamila Kuli. Ta miała swoje momenty, ale jednocześnie pozostawiła pewien niesmak. I za to niższa ocena. Raven_86 z tą Zosią to 100% racji, nazwałaś to, czego ja nie potrafiłam guli_radom Nie wiem czemu Ci tak zależy, ale to jest po prostu słaby film. CzPW ocenił(a) ten film na: 7 guli_radom Żeby zauważyć i zrozumieć dowcip trzeba mieć jakieś horyzonty wiedzy, oczytanie i inteligencję na przynajmniej średnim poziomie. Nie na darmo mówi się, że poczucie humoru mają ludzie inteligentni. Więc nie można się dziwić, że wchodzi na forum jakiś tępawy antysemita i ocenia negatywnie film, bo Stuhr zagrał w "Pokłosiu", co oczywiście znaczy, ze jest Żydem więc każdy film, w którym zagra jest zły. tsch ocenił(a) ten film na: 2 guli_radom Pierwsza część owszem, byla pozytywnym zaskoczeniem, ale trójka to grube nieporozumienie. Nie było śmiesznie WCALE, ani przez moment :( bylo za to mnóstwo żenujących chwil. Po chwilowym wyskoku poziomu pierwszej części ponad typową polską komedię romantyczną - tu jest wyglebienie z hukiem o muliste dno. tsch Zabawnie się czyta te wszystkie komentarze, dwójka była żenująca, trójka była równie rewelacyjna jak jedynka, wśród komedii romantycznych ta polska nie odbiega w ogóle od zagranicznych. A jednak są ludzie, którym podobała się dwójka, a trójka nie - każdy jest inny :)PS Scena Karolaka z drzewem - ryliśmy się w głos ;) joan19 ocenił(a) ten film na: 8 rzepcio To była najbardziej wzruszająca część trylogii. Wątki Marii Pakulnis i Danuty Stenki bardzo ważne dla całej koncepcji. Nie chciałabym by mój teść niszczył mój własny ślub, no i walka o życie, która postawiła w trudnej sytuacji ukochanego, który ma jeszcze przed sobą całe życie.
"Planeta singli 3" od 8 lutego w kinach Film, podobnie jak część drugą, wyreżyserował Sam Akina, który napisał także scenariusz. Akina był także scenarzystą części pierwszej W rolach głównych ponownie widzimy Maciej Stuhra, Agnieszkę Więdłochę, Weronikę Książkiewicz i Tomasza Karolaka Według zapowiedzi twórców w trzeciej odsłonie trylogii jest trochę mnie typowych dla komedii romantycznych wzruszeń, za to więcej humoru i pozytywnej energii, a także sporo trochę prawdy o nas samych – z tego względu przypomina trochę "Moje wielkie greckie wesele" To pierwsza ta sytuacja w polskim kinie, by dwie części kręcone były w jednym czasie, a właściwie jedna po drugiej. Wielki sukces "Planty singli" - w 2016 roku obejrzały ją w kinach dwa miliony widzów - powtórzyła część druga, która trafiła na ekrany w 9 listopada 2017 roku, przyciągając 1,7 mln widzów. Jakież było ich zaskoczenie, kiedy po premierze dowiedzieli się, że to nie koniec miłosnych rozterek zakochanych w sobie Ani (Agnieszka Więdłocha), romantycznej nauczycielki muzyki, i telewizyjnego showmana Tomka (Maciej Stuhr), a także burzliwych relacji Oli (Weronika Książkiewicz) i Bogdana (Tomasz Karolak). Okazało się, że tuż po zakończeniu zdjęć reżyser i scenarzysta Sam Akina wszedł z całą ekipą na plan części trzeciej. Obsadę uzupełniają między innymi Piotr Głowacki i Joanna Jarmołowicz, a fabuła ma się skupić na ślubie wiejskim pary głównych bohaterów, podczas którego dojdzie do zabawnego zderzenia dwóch mentalności – miejskiej i prowincjonalnej. W film ma nastąpić taka na eksplozję humoru i pozytywnej energii, jakie od dawna w polskim kinie nie było. Premiera już 8 lutego. Jakie nowe wyzwania w "Planecie singli 3" czekają filmowego Bogdana? Na pewno spore, bo razem Olą zostali niedawno rodzicami. A i ona najłatwiejszego charakteru przecież nie ma… Podobno niemowlak, jaki pojawia się w trzeciej części "Planety singli", na tyle zmieni życie twojego bohatera Bogdana, jak i twojej filmowej żony Oli, granej przez Weronikę Książkiewicz, że będzie z tego bardzo dużo śmiechu. No tak. Wiele się w ich życiu zmieni i poprzewraca do góry nogami. Bogdan będzie się czuł świetnie w roli ojca, w Ola już niekoniecznie w roli matki, bo będzie sobie wyrzucała, iż nie jest tak dobra, jak powinna. Będzie ją wkurzało, że to, co dla niej jest problemem, dla Bogdana absolutnie nie jest, wszak wychował córkę z poprzedniego małżeństwa. I na tym tle dojdzie do licznych nieporozumień, których apogeum nastąpi podczas wspólnego wyjazdu na ślub Ani i Tomka, czyli Agnieszki Więdłochy i Maćka Stuhra. Myślę, że nasz wątek serii "Planeta singli" jest próbą odpowiedzi na pytanie, jak sprawić, by z tego codziennego życia, które tak często nas morduje, wyciągać jakąś radość. I co zrobić, by związek trwał. Oczywiście podstawą jest prawdziwa miłość, ale jak się o niej przekonać? Pierwsze dwie części odniosły sukces, ale trzecia jest podobno nieco inna, mniej romantyczna, chociaż nadal bardzo komediowa. Spodziewasz się, że widzowie znowu będą szturmować kina? Jasne. I myślę, że może w tym pomóc fakt, iż "Planeta singli" doczekała się własnej marki i ludzie po prostu na tę kontynuację czekają. Wiadomo, że w święta mamy "Kevina samego w domu" i "Kevina w Nowym Jorku", mamy też "Listy do M.". Myślę, że te wszystkie trzy "Planety" staną się punktem obowiązkowym dla par czy ludzi, którzy spragnieni są dobrej rozrywki, na naprawdę wysokim poziomie. Stworzy się więc taka mała tradycja oglądania tego filmu na przykład w Walentynki. I dobrze, robimy to wszystko przecież dla ludzi. To nie pierwszy przypadek, kiedy w kinie wcielasz się po raz kolejny w tego samego bohatera – tak było w "Listach do M.". Podchodzisz do takich ról inaczej niż do tych jednorazowych? Do każdej roli podchodzę inaczej, przede wszystkim emocjonalnie. Tak jak i ja jestem na innym etapie niż byłem kilka lat temu, tak i moi bohaterowie są. To kwestia dojrzewania. Tym, na czym najbardziej mi zależy, kiedy gram jakąś rolę, jest pokazanie, że bohater nie tyle mówi czy wygląda inaczej, a myśli inaczej. Jest to trudne, bo wypowiadam tekst, który przecież napisał ktoś inny, a moim zadaniem jest go uwiarygodnić. By to zrobić, muszę wpleść w niego moje prawdziwe emocje. Tomasz Karolak na planie filmu "Planeta Singli 3" Masz dość charakterystyczne emploi. Wcale się tego nie wypieram. Posiadam jako aktor pewien zestaw cech, które są typowe dla mnie. Nie drażni cię, że niektórzy mówią, iż w filmach grasz Karolaka? Absolutnie nie. Słyszę czasem, że "Ty nie grasz, tylko jesteś sobą". Dla mnie to jest komplement. Mam swoją energię i nie próbuję udawać kogoś, kim nie jestem. To i tak by się nie udało, bo na plakacie jest przecież Tomasz Karolak. Masz pietra przed premierą "Planety singli 3"? Zupełnie nie. Na zdjęciach mocno się rolą absorbuję, ale po ich zakończeniu potrafię się mentalnie zupełnie od niej odłączyć. Film jest potem montowany i oprawiany, dochodzi muzyka i tak dalej. Premiera filmowa jest często również dla mnie premierą. A wtedy czuję ciekawość i ekscytację. Na pewno nie strach.
Planeta Singli 3 - kadr z filmu Maciej Zdunowski/Gigant Films Poprzednie Następne„Planeta Singli 3” wprowadza na scenę nowego bohatera. To Bogusław Linda – taki sam jak zawsze, ale jedyny żywy aktor w „Planeta Singli” była nieoczekiwanym przebojem. Internet, celebryci, telewizja, naturalna Agnieszka Więdłocha i czarujący Maciej Stuhr. Słabsza „Planeta Singli 2” była zapowiedzią najpiękniejszego finału miłości – ślubu. Przygotowania do ślubu w wiejskim anturażu, wesele i opowieść o powinnościach dzieci wobec rodziców i rodziców wobec dzieci przeplatają się w, za przeproszeniem, niestrawnym koglu moglu. Choć to dwie odrębne produkcje, może ze względu na główne miejsce akcji trudno nie porównywać filmu „Kogel Mogel 3” z „Planetą Singli 3”. Niestety, zdaje się, że producenci trzeciej „Planety” postanowili spuścić z jest już sam początek. Tomek i Ania jadą do rodziny gwiazdora telewizyjnego. Po drodze, wreszcie zakochani i wpatrzeni w siebie, muszą odgrywać żenujący żart o zamianie prezentu w loda. Zatem, to co Tomek ofiaruje mamie po przyjeździe do domu rodzinnego, będzie równie niesmaczną kontynuacją koszarowego dowcipu. I myślicie, że to koniec? Ależ skąd – prezent trafi do psiego pyska i zaręczam,jak w sztuce Czechowa, jeszcze w tym filmie „wypali”. – Sam Akina i Jules Jones, tym razem do komedii wprowadzają wątek rozliczenia z przeszłością. Czy Borys Szyc – ekranowy brat Macieja Stuhra, który musiał zostać na gospodarce, zamiast zostać piłkarzem sławnym jak Lewandowski da w mordę temu, który uciekł do miasta? Skoro będzie wesele, łatwo się domyślić, że kumulowane napięcia znajdą ujście. Ależ kudy im do mistrzowskiego rynsztoku z „Wesela” Wojtka Smarzowskiego?Po żartach z seksu, do których scenarzyści powrócą, nadchodzi czas kpin ze spowiedzi. Tu będzie klasyczna komedia omyłek i stonowana rola Tomasza Karolaka. Niestety, wraz z pojawieniem się Bogusława Lindy, ekran wzbogaci jeszcze jedna drugoplanowa postać, która stanie się przyczyną udziału Karolaka w żenującej scenie, z utratą spodni włącznie. Wyżyny humoru, które owa drugoplanowa postać zakończy sentencją „K..wa, nareszcie”. I rzeczywiście chce się tak powiedzieć, wychodząc z zanim zaczną trzaskać fotele, trzeba jeszcze przeżyć porównanie wiejskiego życia z miejskim, co prawda bez internetu, ale za to z narkotykami lepszymi niż w metropolii. I tu „Kogel Mogel 3” kłania się w swojej najgorszej wersji. Szczęściem „Planeta Singli 3” aż tak narkotyków nie gloryfikuje. Aktorzy, nie wyłączając Marii Pakulnis, po prostu nie mają nic do zagrania. O, przepraszam – w jednym z „wiejskich” dowcipów muszą zmierzyć się z krową. Kiedy na ekranie pojawia się Bogusław Linda, robi wrażenie po prostu gwiazdy z innego wymiaru. Choć jest postacią negatywną, by nie rzec żałosną, a w grze wykorzystuje patenty znane z wcześniejszych filmów, tak zakodowała się w naszej pop kulturze, że moim przynajmniej zdaniem, kradnie film pozostałym aktorom. Teoretycznie „Planeta Singli 3”, jak na komedię romantyczną przystało powinna na przemian wzruszać i śmieszyć, a wzbudza raczej politowanie poziomem dowcipów. Najwięcej wzruszenia wywołuje wykorzystanie w ścieżce dźwiękowej mega przebojowej piosenki Thin Lizzy „Boys Are Back in Town”, tyle, że w grupie wiekowej 50+. Oglądać wyłącznie na własną odpowiedzialność.
planeta singli 3 karolak z drzewem