Is anyone else finding Clary to be unnecessarily mean to Jace just because she can't handle her feelings for him and also maybe blames Jace for ruining what she had with Simon? Even in next week's episode, it looks like Clary isn't talking to Jace about the issues! It really annoys me that she's being so mean! :triumph: :triumph:
Jace and Clary have taken up residence in my head, and aren't leaving me any room for my own characters! I hope the move out before NaNoWriMo starts in November! I most often write from minor character POVs, because it is just such a challenge and a treat to get in their minds, and to look at how the different aspects of the story affect them
EW has an exclusive sneak peek at the next episode of Shadowhunters, in which Jace asks Isabelle (Emeraude Toubia) for a dinner recommendation. It seems he wants to plan a “real date” for Clary.
Fast Money. "Tam gdzie jest wola, jest i droga, z resztą przepiękna Każda noc ma swój dzień, jak magicznie Jeżeli jest miłość w tym życiu - nie ma żadnych przeszkód, których nie dałoby się pokonać"Clary przeszła przez Bramę i znalazła się w pokoju. Zasłony były zasłonięte więc dużo nie widziała. Obok pojawił się Jace. Klasnął w dłonie. Zapaliło się czerwone światło. Zobaczyła duże łóżko na przeciw. Po prawej stronie były drzwi. Po lewej ściana z zasłoniętymi oknami i drzwiami na balkon, jak sądziła. Odwróciła się. Za nią były drzwi. Odgadła, że to łazienka. W kącie stała duża szafa. W drugim koło drzwi balkonowych stał narożnik i stolik. - Witam na naszym miesiącu miodowym. - szepnął Jace podchodząc do jej włosy na ramię i zaczął całować ją po karku. Jego dłonie od razu zaczęły sunąć po jej tali dalej odzianej w suknię. - Jeśli odpowiesz mi na jego pytanie. Czy ty przed chwilą powąchałeś moje włosy ? - I skórę. - powiedział i wtulił głowę w jej szyję - Odpowiedziałem. Mogę zająć się twoją suknią, a potem tobą ?- Mhm. - mruknęła i uśmiechnęła się. Jace delikatnie ją uniósł. Położył delikatnie na łóżku i zaczął zdejmować biżuterię. Pomagała mu. Całusy zajęły jej uwagę. Całował tak jak nigdy z pewną dożą tęsknoty, podziwu, miłości i czegoś czego nie potrafiła zdefiniować. To było wspaniałe. Poczuła jak jego dłonie wślizgują się pod nią i bawią się jej gorsetem. Przekręcił się i położył ją na sobie. Zaczął rozwiązywać gorset całując ją. Przejechał językiem po jej wardze. Pocałował kącik ust. W końcu suknia się poddała i przejechał ręką po jej plecach zahaczając dłonią o zapięcie jej stanika. Clary oparła się rękami o łóżko lekko się unosząc. Jace zsunął suknię i nawet delikatnie rzucił ją na krzesło. Ich wargi zderzyły się w mocnym i dynamicznym pocałunku. Przypominało to wybuch supernowej. Koszula Jace'a wylądowała na ziemi. Zaśmiał się, gdy jej palce zaczęły tańczyć po jego piersi gładząc wszystkie mięśnie. Jęknął w jej usta, gdy spodnie znalazły się na podłodze. Znów był nad nią. Odsunął się i objął ją wzrokiem. Podziwiał jej zaczerwienione policzki, zielone pełne miłości oczy, szybko unoszącą się teraz pierś. Jej kręcone rude włosy były rozrzucone na poduszce. Był to tak piękny widok. - Kocham cię. - powiedział i wsunął dłonie pod nią - Też cię kocham. - wyszeptała. Jej głos był lekko zachrypnięty. - Pamiętasz co mi obiecałaś ? Jeśli chcesz się wycofać z takiej obietnicy powiedz. - Z tej, że dziś pierwszy seks bez zabezpieczenia ? - zapytała i uśmiechnęła się zadziornie - Nie, chyba, że ty się boisz. - Nie widzisz jak tego pragnę ? - zapytał i zaczął całować jej szyje. Usłyszał jej cichy jęk gdy opiął jej stanik. Górna część bielizny wylądowała na podłodze. Jace spojrzał na żonę zdejmując jej majtki. Uśmiechała się leciutko. Pozbyła się reszty odzieży męża. - Ktoś jest chętny. - rzucił Jace i uśmiechną się - Jak ty nie, to koniec. - warknęła i zasłoniła się kołdrą - Clary nie bądź taka. - wsunął głowę w jej włosy i zaczął całować ją po szyi, gdy poczuł jej śmiech. - Jaka ? Twoja ? - zapytała. Obróciła się w jego ramionach. Ich krocza się otarły powodując cichy jęk Jace'a. Spojrzał w jej oczy. Były tak piękne, że mógłby się w nich zanurzyć. Te cudowne zielone oczy. Przejechał dłonią wzdłuż jej kręgosłupa i ucałował ją w linię szczęki śledząc ją i naznaczając gęsto swoimi pocałunkami. Jej dłonie delikatnie przejechały po jego karku. Pocałowała go. Nie był to delikatny pocałunek, a gorący, namiętny, odważny. Jace cicho jęknął w jej usta. - Mówiłem ci, że jesteś niesamowita ? - zapytał i zaczął całować w miejscu na szyi, gdzie był wyczuwalny puls. Wiedziała, że jutro będzie miała tam pokaźną malinkę. - Nie przypominam sobie tego teraz. - odpowiedziała i cichuteńko jęknęła gdy znów się otarli - Więc mówię ci to teraz. Jesteś niesamowita. - szepnął gdy Clary wygięła się w łuk przez jego pieszczoty - Kocham cię. Jesteś niesamowity, mężu. - szepnęła i zadrżała gdy pocałował ją w znamię gwiazdy. Odpłaciła się tym samym. Poczuła go. Jęknęli razem. Wbiła paznokcie w jego plecy. Istniał tylko on. Nic innego. Jego wargi, włosy łaskoczące policzki, dłonie, nos, skóra, zapach, członek. Nie potrafiła powstrzymać się od cichych jęków. Wiła się z rozkoszy gdy czuła jak jego prącie porusza się w niej. Jace czuł jaką daje rozkosz żonie. Sama myśl, że Clary jest teraz jego żoną, z którą jest właśnie na miesiącu miodowym sprawiała drżenie jego ciała. Fala przyjemności jakiej nie doznał w całym życiu przeszła przez niego. Widział, że Clary głęboko oddycha między ich pocałunkami, które teraz ustały. Dyszenie było nie do ukrycia. Jace pomyślał, że jeszcze nigdy tak nie dyszał, ani że Clary tak nie dyszała. Opadł na plecy koło żony łapiąc łapczywie powietrze. Spojrzał na nią. Leżała naga, nie okryta kołdrą i patrzyła na niego. Miała zarumienione policzki i rozmydlone oczy. Uśmiechnęła się do niego leciutko i przymknęła oczy. Złapała oddech i przyturlała się do niego. Położyła się na jego piersi. Otulił ją ramieniem i przykrył kołdrą. - Jestem wykończony kochanie. - wyszeptał i ucałował ją w głowę. Spojrzał w sufit i postarał się uspokoić oddech. Clary nic nie odpowiedziała ani nic nie zrobiła. Zdziwiło go to. Spojrzał na nią. Spokojnie spała na jego piersi. - Usnęłaś jak niemowlę kochanie. - wyszeptał i sam zasnął. Clary zbudziły pocałunki. Czuła znajome wargi na swoim ramieniu, policzkach, czole. Otworzyła oczy i zobaczyła płynne złoto w spojrzeniu ukochanego męża. Uśmiechnęła się na wspomnieniu wczorajszego dnia i wieczoru. - Witaj kochanie. - powiedziała i pocałowała go - Jak się spało ? - Z tobą ? Fantastycznie. Jeszcze nigdy nie przeżyłem takiego seksu jak wczoraj. - Doprawdy ? - zaśmiała się - Mhm. - potwierdził ocierając się nosem o jej nosek - Wiesz, co ? Wczoraj powinniśmy byli pójść pod prysznic po kochaniu. Czujesz jakie jest prześcieradło ? - Czuję. - mruknęła ocierając się nogą o nie. Było lepkie. - Gdzie w ogóle jesteśmy ? - W Wenecji, w hotelu należącym do przyjaciela Magnusa. Służba pokojowa zajmie się prześcieradłem. - mruknął Zaczął całować ją po szyi, karku, dekolcie, gdy usłyszeli pukanie. Zakryli się dokładnie kołdrą. - Proszę. - powiedział Jace zachrypniętym głosem Do pokoju weszła ubrana w kremową sukienkę pokojówka. Pchała przed sobą wózek z tacą przykrytą srebrną pokrywą. Weszła i spojrzała na nich. Opuściła wzrok. - Służba pokojowa. Mam śniadanie dla państwa. - powiedziała i postawiła tacę na stoliku. Zdjęła pokrywę. Po pokoju rozniósł się zapach tostów, kawy i jajecznicy. Clary zobaczyła jeszcze na wózku dzbanek z sokiem i dwie wysokie szklanki, które kobieta postawiła na stoliku razem z miodem i dżemem wiśniowym. Dwa talerze, widelce, noże, kubki na kawę i dzbanek z kawą. - Mamy jeszcze jedną prośbę. Gdy pójdziemy na spacer, proszę wymienić naszą pościel. - powiedział Jace - Oczywiście. Czy coś z nią nie tak ? Była brudna lub niewygodna ? - zapytała - Poprosimy o taką samą, a jak pani będzie ją wymieniać dowie się dlaczego. - odparł i cmoknął Clary, która milczała i leżała na jego piersi wybudzając się. - Oczywiście. Kiedy państwo wychodzą ? - W recepcji to zgłosimy. Nie znamy jeszcze dokładnej godziny. - odpowiedział i spojrzał na nią nieco chłodno - Dobrze proszę pana. Jeszcze jedno : wracają państwo na obiad bądź kolację do naszej hotelowej restauracji ? Jeśli tak to mogą państwo zamówić posiłek do pokoju. - Dziękujemy za informacje, ale raczej zjemy w której z restauracji w Wenecji. - powiedział i odprowadził ją wzrokiem, Gdy wyszła pokręcił głową - Natrętna. - skomentował wstając. Podał żonie szlafrok i sam założył podobny. Clary wstała i spojrzała na niego. Jace podszedł do okna i rozsunął zasłony. Spojrzał na nią i uśmiechnął się. Nagle coś zauważył na podłodze i sięgnął po to. Łowczyni zauważyła, że były to jej białe koronkowe majtki. Jej mąż wziął je do ręki i przyjrzał się koronce. Po chwili złożył je, ale nie oddał je Clary, ani nie rzucił do łazienki do kosza na brudy, aby zostały uprane w hotelowej pralni. Po prostu włożył je do swojej torby. - Co robisz ? - zapytała siadając na narożniku i nalewając im soku pomarańczowego - Zabieram twoje majtki. Stanik ci zostawię, bo wyglądasz w nim seksownie. - powiedział i usiadł koło niej - Czemu je zabierasz ? - zapytała ze zdziwieniem - Na pamiątkę pierwszej nocy z tobą jako żoną. - wyszeptał jej do ucha i pocałował ją - Przeszkadza ci to ? - Nie. - odpowiedziała i pocałowała go. Jocelyn obudziła się z bólem brzucha. Zbudziła Luke'a. Wilkołak zadzwonił do Magnusa, potem do Michaela. Dziękował, że na szczęście byli w Instytucie. Robert, Maryse, Simon i Izzy poderwali się i od razu powiadomili Cichych Braci. Jocelyn krzyknęła z bólu i odkryła kołdrę. Wody płodowe już odeszły. Po kilku minutach zjawił się Magnus. Chyba chciał się zdenerwować, gdy zobaczył co się działo. Powiadomił Catarinę i poprosił wilkołaka o wyjście z pokoju, bo zapowiadał się trudny poród. Luke niechętnie wyszedł z pokoju i bił się z samym sobą. Zastanawiał się czy zadzwonić do Clary, czy nie dzwonić. Walkę rozstrzygnął wampir, który pojawił się szybko dzięki Portalowi w rezydencji. - Luke, wyślij jej SMS-a. - poradził - Napisz, że poród się zaczął i że jest pod opieką. Dopisz, by się nie martwiła i żeby nic nie kombinowała z wcześniejszym przyjazdem. Albo nie. Napisz to do Jace'a. Będzie lepiej. - poklepał go i poszedł do rodzącej Nocnej Łowczyni Luke napisał SMS i wysłał go po dłuższej chwili zawahania. Po chwili przyszedł Robert i przyniósł mu szklankę wody. Maryse była w środku i pomagała przyjaciółce. Clary siedziała właśnie przy stoliku na świeżym powietrzu, należącym do kawiarni. Piła kawę i czekała na Jace'a, który poszedł coś załatwić. Miał zaraz przyjść. Rudowłosa więc czekała. Czuła na sobie spojrzenia wielu mężczyzn. Kilkoro siedziało przy stoliku obok i patrzyło na nią. Podeszli po chwili. - Można się przysiąść piękna ? - zapytał brunet. Był dość modnie ubrany. - Nie. Czekam na kogoś. - powiedziała odstawiając filiżankę z kawą - Na kogo, jeśli można wiedzieć ? - kontynuował chłopak - Na męża. - odpowiedziała Clary. Grupa chłopaków roześmiała się - Na męża ? Fajna wymówka ślicznotko. A teraz powiedz mi prawdę. Na kogo czekasz ? - zapytał opanowawszy śmiech - Na mnie. - usłyszała głos swojego anioła - Widać, że nie mogę spuścić z oczu mojej kochanej żony. Szedł z uśmiechem. Podszedł do niej i pocałował na widoku zaskoczonych mężczyzn. - To twoja dziewczyna ? - zapytał brunet - Żona idioto. Od wczoraj żona. - rzucił Jace. Odsunął jej krzesło i wziął pod rękę. Clary szybko dopiła kawę i zostawiła napiwek, dla kelnerki, która szybko posprzątała i z uśmiechem zobaczyła napiwek. - Gdzie byłeś ? - zapytała Clary - Załatwiłem nam kolację w dobrej włoskiej restauracji. Oprócz tego przejażdżka gondolą. - powiedział i ucałował ją w skroń - A ty zaczynasz bawić się w Izzy ? - Co ? - zapytała zaskoczona - Łamiesz serca chłopakom. Mam dla ciebie jeszcze jedną wiadomość, ale się nie martw. - przystanęli - Twoja mama zaczęła rodzić. Luke mi napisał. Jest u niej Michael, Magnus i Catarina. - Może powinniśmy do niej pojechać ? - zapytała zmartwiona Clary i spojrzała mu w oczy - Luke to przewidział. Zadzwoniłem do niego. Powiedział, że nie powinniśmy sobie zaprzątać tym głowy. Po wszystkim przyśle mi wiadomość i wyśle fotki. - Czemu nie napisał do mnie ? - zapytała zamyślona Clary - Bo jakby to zrobił, to ty od razu byś chciała wyrwać nas z naszego miodowego miesiąca i nawet bym cię nie uspokoił. Oni cię kochają i chcą być odpoczęła. Choć pochodzimy chwilę i pójdziemy na obiad. - objął ją i poszli podziwiając Wenecję - Luke. - wampir wychylił głowę z ich sypialni. Za nim pojawił się Brat Enoch. Wszystko w porządku. Możesz iść do żony. Ceremonię omówimy w odpowiednim momencie. Dobrze zrobiliście zostając w Instytucie. Jutro przyjdę i porozmawiamy o ceremonii. - powiedział Brat i odszedł Luke cicho wszedł do pokoju. Zobaczył jak Maryse zabiera zakrwawione prześcieradło. Nowe już było na łóżku. "Pewnie Magnus za pomocą magii to zrobił." pomyślał wilkołak. Nocna Łowczyni trzymała na rękach kogoś owiniętego w biały kocyk. - Luke. - usłyszał szept żony - Hej kochanie. Jak się czujesz ? - Dobrze. - powiedziała i spojrzała na malutką istotkę owiniętą w kocyk - To nasz synek. - Synek. - wyszeptał Luke i delikatnie usiadł na łóżku. Spojrzał na maluszka. Spał. Jasne delikatne kosmyki włosów były na jego główce. Dłoń delikatnie zaciśniętą w piąstkę miał ułożoną na kocyku. Był śliczny i uroczy. - Chcesz go potrzymać ? - zapytała Jocelyn. Luke wiedział, że jest wyczerpana. Wyciągnął ręce. - Daj mi go. - powiedział. - Trzymaj jedną rękę pod główką. - poleciła - Tak ? - zapytał - Mhm. - potwierdziła - Nie sądziłam nigdy, że zobaczę cię z naszym dzieckiem na rękach. Nie spodziewałam się, że po Clary zajdę jeszcze w ciążę. - powiedziała i otarła łzę wzruszenia - Trzeba nadać mu imię. - przypomniała - Może Jonathan ? - zapytał - Mamy już Jonathana. - powiedziała i zamyśliła się - Może na drugie Jonathan, a na pierwsze ? - Granwille ? Po dziadku ? - zapytał i westchnął gdy Jocelyn pokręciła głową - To może Richard Jonathan Garroway ? - zapytał - Pasuje. - powiedziała i oparła się o poduszki - Wyślij Clary zdjęcie. - poleciła wyciągając ręce po syna - Już. - powiedział i zrobił telefonem zdjęcie. Wysłał je Clary i uśmiechnął się - Pójdę po jakieś jedzenie dla ciebie. A potem położysz się spać jak nasz - Dobrze. - powiedziała i pocałowała synka w czoło - Nasz synek. - wyszeptała - Nie mogę uwierzyć. - powiedział wilkołak wychodząc - Ja też. - powiedziała kładąc synka koło siebie - Jest taki drobny. Luke uśmiechnął się i cicho zamknął drzwi. Clary właśnie ubierała się na kolację, gdy usłyszała sygnał SMS. Spojrzała na Jace'a. Jej mąż wziął telefon i uśmiechnął się. Podszedł do niej i pokazał jej zdjęcie. Była na nim Jocelyn i malutkie niemowlę. Jej matka trzymała je i patrzyła na nie czule. Fotka była podpisana : "To twój braciszek Richard Jonathan Garroway. Czyż nie słodki ?" Roześmiała się i popatrzyła na zdjęcie. - Jaki malutki. - powiedziała - Kiedyś ty tez będziesz tak trzymać nasze dziecko. - Jace przytulił ją i spojrzał na nią spojrzeniem pełnym czułości. - Chciałbyś ? - Mieć z tobą dziecko ? Nawet nie wiesz jak bardzo. - To nie tylko przyjemność. To również obowiązki. Bierzesz na siebie obowiązek za nowe życie. Wychowanie dziecka to nie takie proste zadanie. - Wiem, ale... Chciałbym czuć, że mam swoją rodzinę. Szczęśliwą, bezpieczną i własną. - Masz ją. Mnie, Izzy, Alec'a... - Nie o to mi chodzi. - rzucił - Są moją rodziną, ale chcę mieć rodzinę za którą będę odpowiedzialny. Moją. - Ja nią jestem. - powiedziała Clary - A za jakiś czas nasza rodzina się powiększy. - pocałowała go i uśmiechnęła się styczeń 2012 - Widziałeś gdzieś Clary ? - zapytał Jace - Nie. A ty Izzy ? - Simon spojrzał na Łowcę, który pokręcił głową - Ostatnio Clary zachowuje się dziwnie. Unika mnie, nie chce powiedzieć o co chodzi i nie daje się całować nawet w łóżku. - Wasze życie seksualne to wasz problem, ale masz rację. Dziwnie się zachowuje. Myślisz, że coś się stało ? - Nie wiem. Ja nie mogę jej stracić. Ani jej, ani naszego uczucia. Ja to muszę jakoś uratować. - Co uratować ? - usłyszeli Luke'a. Wilkołak szedł korytarzem. Na rękach trzymał małego Richarda. Maluch miał już 7 miesięcy. Jego zielone oczy skrzyły się radością gdy zobaczył kogoś znajomego, nawet gdy widział swojego brata kilka tygodni po urodzeniu uśmiechał się. Jego brązowe dziecinne loczki miały identyczny kolor do włosów wilkołaka. Nos miał identyczny do Jocelyn. Zaczął się śmiać, gdy ich zobaczył. - Moje małżeństwo. Clary mnie unika i nie chce ze mną o tym rozmawiać. Dziś gdzieś pojechała i nic nie wiem, martwię się, nie wiem co robić. - rozłożył ręce i spojrzał na Luke'a - Ona jest w bibliotece z Jocelyn. Mówiła, że była w Wenecji u Michaela. Jace nie odpowiedział, tylko niemal pobiegł do biblioteki. Wpadł do niej lekko zdyszany. Zobaczył, że na fotelu siedziała Clary. Obok była jej matka. Izzy siedziała na podłodze na przeciwko nich. Jego żona popatrzyła na niego zdziwiona, a potem blado się uśmiechnęła. Izzy wstała i coś do niej szepnęła, tak samo jak Jocelyn i wyszły rzucając mu "Cześć Jace". Chłopak podszedł do żony i usiadł na podłodze. - Gdzie byłaś ? - zapytał bez krzty złości - W Wenecji u Michaela. - odpowiedziała patrząc na niego - Po co ? - Musiałam się upewnić. - odpowiedziała i westchnęła - I się upewniłam. - Clary co się dzieje. Powiedz mi. Proszę. - ujął ją za dłonie. Spojrzała na niego. - Zaczyna się drugi miesiąc. - powiedziała - Jestem w drugim miesiącu ciąży. Jace zamarł. Clary jest w ciąży. Jego żona jest w ciąży. Będą mieli dziecko. Ich dziecko. I przez to tak się zachowywała ? - Nosisz moje dziecko ? - zapytał nie wiedząc co powiedzieć - Tak. - szepnęła i łezka popłynęła jej po policzku - Jestem z tobą w ciąży. - Na Anioła, Clary. - usiadł obok i przytulił ją do siebie. Przesiadła się na jego kolana. Jace przytulił ją i pogładził po włosach. Drugą rękę położył na jej brzuchu i zaczął go delikatnie gładzić. Pocałował jej skroń i uśmiechnął się. - Nawet nie wiesz jaki jestem szczęśliwy. Będziemy mieli dziecko. Nie cieszysz się ? - Bałam się jak zareagujesz. - przyznała i uśmiechnęła się - Chciałeś mieć dziecko, ale nie miałam pojęcia jak zareagujesz gdy to będzie tak realne. - Kocham cię jeszcze bardziej, choć myślałem że to niemożliwe. Dasz mi dziecko. Powiększymy rodzinę. Jestem po prostu przeszczęśliwy. Dajesz mi tyle szczęścia aniele. - westchnął - Nie wierzę. Będę miał z tobą dziecko. Jesteś dla mnie za dobra dając mi taki skarb. - Ty też. W końcu sama bym nie zaszłą w ciążę. - zaśmiała się - Kocham cię. - Ja ciebie też. Będziemy mieli dziecko. Choć do nich. Clary wstała. Jace również i objął ją. Poszli szukać reszty. Jak się okazało byli w kuchni. Brakowało tylko Jocelyn i młodszego brata Clary. Izzy siedziała koło Simona i piła herbatę. - Gdzie mama ? - spytała Clary - Maluszkiem się zajmuje. - rzucił Luke - Coś się stało ? - Wyjaśniliśmy jedną sprawę. - powiedział Jace i uśmiechnął się kładąc dłonie na brzuchu Clary - Jestem w ciąży. Michael to potwierdził, a raczej jego przyjaciółka ze szpitala, czarownica. Zaczyna się drugi miesiąc. - powiedziała i uśmiechnęła się - Wygląda na to, że oprócz ojca zostaniesz dziadkiem Luke. - A zostaje wujkiem. - podsumował Simon - Ty i Izzy też. - rzucił Jace - Ciekawe jak Magnus będzie się czuł jako wujek. - mruknął chłopak i uśmiechnął się - I to będzie dopiero nowina. Jace Herondale będzie ojcem. - ucałował w ramię Clary i uśmiechnął się. - Spodziewaliście się ? - No ja się spodziewałam, że gdyby nie gumki to byś miał sporo dzieciaków. - rzuciła Izzy i uśmiechnęła się - Wiecie już kto będzie ojcem chrzestnym i mamą chrzestną ? - Nie bój się jeszcze nie, ale jak coś to ci powiemy. - odparł Jace i odsunął żonie krzesło - Zrobić ci herbaty zielonej ? - Jace, kobieta w ciąży nie powinna pić takich używek. - rzuciła Maryse i postawiła przed Clary szklankę soku jabłkowego - I nie możesz teraz chodzić na polowania. - dodała - Michael już mi mówił o tym. - rzuciła i napiła się soku - Będziesz musiał chodzić beze mnie. - Nie będę chodził wcale. - rzucił Jace i oparł ręce o oparcie jej krzesła - Nie opuszczę cię, żebyś się martwiła zamiast spać i w ogóle. Nie wiem, czy będziesz na siebie uważać i wolę być koło ciebie. - Powiedziałaś im ? - do kuchni weszła Jocelyn. Jej malutki synek roześmiał się widząc siostrę i wyciągnął rączki w jej stronę. Clary wstała i podeszłą do matki. był zachwycony gdy siostra wzięła go na ręce. Siadła na krześle i posadziła go na kolanach. Maluszek zaczął bawić się jej włosami, po czym zainteresował się dwoma pierścieniami Morgensternów. Wszyscy zobaczyli, że bardziej interesował się podniszczonym sygnetem starszego brata, niż starym Jace'a. - Clary, tak właściwie nigdy nie powiedziałaś skąd wzięłaś ten sygnet Jonathana. - zauważyła Izzy - Po prostu kiedyś pojechała do Idrisu. Odwiedziłam wtedy jezioro Lyn. Kiedy usiadłam na plaży. Wspominałam to co się wydarzyło i fala wyrzuciła sygnet. Od razu rozpoznałam sygnet Jonathana. Wzięłam go. - Myślisz, że to anioły specjalnie wyrzuciły pierścień ? Innego wyjaśnienia nie mam. - zauważył Luke - Pewnie tak. - potwierdziła Clary - Co ? Polubiłeś sygnet swojego brata ? - zapytała młodszego brata, który patrzył na sygnet jak na cud świata - Mamo, kiedy dorośnie powiesz mu o Valentinie i Sebastianie ? - Planuje mu o tym powiedzieć, ale chce byś ty i Jonathan stali się dla niego rodzeństwem. Nie chce by uważał się za innego, tylko dlatego że ma innego biologicznego ojca niż wy. - Tylko biologicznego. - zauważył Simon - W końcu i Clary, i Jonathan uważają za ojca Luke'a. - Sam nie wiem jak to się stało, że Clary stała się moją córką, a Jonathan synem. Po prostu tak się stało. - mruknął Luke przytulają lekko żonę - I dobrze. - zauważył Jace. - A wy powiecie swojemu dziecku o nich ? - zapytał Robert patrząc na małżeństwo Herondale - Powiemy. - powiedziała po chwili ciszy Clary - Nie wiem, czy to będzie dobry pomysł. Pomyśl. Dowie się, że jego matka przyczyniła się do śmierci ojca i brata. - Clary westchnęła to słysząc - Valentine nie był moim ojcem. - rzuciła - Przecież o tym wiesz. Szczerze ? Ze wszystkich trzech ojców jakich miałam w życiu : jeden fikcyjny, jeden prawdziwy i jeden biologiczny najlepszym był Luke, a potem fikcyjny. Najgorszym jakiego miałam był Valentine. A co do brata, zabiłam demona, tak jak ty. - uśmiechnęła się blado do brata - Powiemy naszemu dziecku prawdę. Nie chce by ktoś mu o tym powiedział i miał do nas żal. Nie popełnię błędu mamy. - Dobrze. - powiedział Jace i uśmiechnął się - Wiem jedno już teraz. I i nasze dziecko będzie z nas dumne. - westchnął - Już nie mogę się doczekać aż je przytulę. - Clary się zaśmiała - Jeszcze osiem miesięcy. Nasze dziecko przytulisz we wrześniu. - Jakoś wytrzymam. - powiedział i ucałował żonę - Z dzieckiem na rękach ci słodko. - przyznał Leżała w łóżku. Jace brał prysznic. Gdy tak leżała gładziła się po brzuchu. Wyszedł z łazienki. Uśmiechnął się. Położył się koło niej i odkrył ją kołdrę. Podciągnął jej koszulkę nocną do góry i ułożył głowę koło jej nagiego brzucha. Pocałował go kilka razy i zaczął gładzić ją po nim. - Kocham cię. Kocham nasze nienarodzone dziecko. - wyszeptał - Wiem. - wsunęła palce w jego włosy i zaczęła je przeczesywać - Zamierzasz tak spać ? - Nie wiem. - powiedział i poprawił jej koszulę i odkrył kołdrą - Jak myślisz ? - Jesteś nieprzewidywalny. Nie próbuje przewidzieć, ale sądzę że nie będziesz tak spać. - Będę spać jeszcze normalnie. Jak będzie większy, tak. - odpowiedział i przytulił do siebie żonę. Usnęli. ...i będzie ich jeszcze więcej, bo planuję II księgę. No kochani, już myśleliście, że skończę tą historię ? Niedoczekanie wasze. Ten blog to moja pasja i powód do dumy, a mam go kończyć ? W dodatku te wasze komentarze o tym bym nie kończyła, bo cytuję " Jak co najmniej raz na dzień nie wejdę na ten blog, to wariuje. Chyba zwariuje, jeśli zakończysz tego bloga." lub "No, kochana,co ja jeszcze mogę powiedzieć? Ave atque vale? Nie, to nie wypali. Tu pojawi się jeszcze Epilog a poza tym, jak mam nadzieję, to nie będzie ostateczne "Żegnaj". Prawda???" albo "Błagam nie kończ pisać. Błagam niech będzie księga II. Nie wytrzymam nie czytając twoich opowiadań nie rób nam tego i nie kończ pisać." No to do piątku i początku II księgi kochani :* Wasza Clarissa Adele Morgenstern.
{"type":"film","id":559065,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Dary+Anio%C5%82a%3A+Miasto+ko%C5%9Bci-2013-559065/tv","text":"W TV"}]} powrót do forum filmu Dary Anioła: Miasto kości 2013-08-17 21:51:00 ocenił(a) ten film na: 8 Jak w temacie. :) Nie musi to być scena z pierwszej części. Ja najbardziej czekam na Jasny Dwór, scenę, w której Jace i Clary lecą na motocyklu oraz tę, gdy Jace, Clary i Simon jadą samochodem po rzece. :) Ciekawi mnie również scena, w której Jace i Clary odnajdują skutego Anioła w domu Morgensternów i ukazanie Alicante. :) Carmela Impreza Magnusa, Jasny Dwór, wspomnienia Jocelyn, scena nad Jeziorem Lyn. No i scena usunięta z "Miasta Popiołów" - pierwszy pocałunek Alec'a i Magnusa ;) assasymphonie scenia na Jasnym Dworze, scena w rezydencji Morgensternów, bijatyka w pubie Jace z wilkołakami, śmierć Jace Coset Widzę , że wszyscy bez wyjątku czekamy na scenę z Jasnego Dworu ;) Oprócz tego czekam jeszcze na przemianę Simona w wampira , imprezę u Magnusa i już bardzo daleko wybiegając w przyszłość , na postać Sebastiana Veiller Ciekawa postać z tego Sebastiana i czekam z niecierpliwością kto go zagra. Interesuje mnie także scena kiedy Jace i Clary kłócą się w domu tych przyjacioł Lightwood'ow (nie pamiętam ich nazwiska) i to jak będą na siebie wrzeszczeć. assasymphonie Czemu usunięta z miasta popiołów? Jestem dopiero na 50 stronie tej książki i nie bardzo wiem o co chodzi. __CleoSertortii13 Usunięta, ponieważ nie ma jej w książce. Cassandra Clare opublikowała później tą scenę na blogu, ale nie znajduje się ona w książce. assasymphonie Myślałam, że wiem praktycznie wszystko o tych książkach od kiedy zaczęłam je czytać z 3 lata temu, a tu taka niespodzianka! ;o Może mi ktoś podać link do tej sceny? Prawie apopleksji dostałam jak to przeczytałam :x mamomima Miłego czytania :D assasymphonie Czemu tego nie było w książce, do cholery?! Chciałabym to zobaczyć na dużym ekranie. mamomima Kto wie, może pokażą to w ekranizacji "Miasta Popiołów". Jeśli tylko dadzą więcej czasu dla postaci drugoplanowych zamiast dla Clace. assasymphonie Nie sądzę, że to zrobią, zazwyczaj w filmach ucina się mnóstwo scen z książki, nawet tych o głównych postaciach. Muszą w końcu w 1,5h przedstawić całą książkę, żeby każdy zrozumiał co gdzie dlaczego. A skoro Cassie nie dała tej sceny do książki, to w filmie pewnie też nie będzie. A szkoda :( assasymphonie Szkoda :( miałam na to nadzieje. Carmela na tą gdzie Clary Fray robi kupę ze strachu przed tym demonem z wielkim nosem Carmela czekam na wszystkie sceny w Renwick :) carolina_liar Ja generalnie na cały film czekam jak na żaden inny i wszystkie sceny dla mnie będą równie ciekawe kropka30 Właśnie widziałam zwiastun w tv. Mimo wielu zastrzeżeń nie mogę się doczekać.. To niesamowite uczucie widzieć zapowiedź czegoś, na co się czekało od 3 lat. :D Carmela Też widziałam już kilka razy zwiastun w tv i za każdym razem uśmiech na twarzy. :D Może nie czekam na to od 3 lat, bo książki przeczytałam jakiś rok temu, ale i tak nie mogę się doczekać jutra : ] A co do scen to cała sytuacja w Renwick, a z odleglejszej przyszłości scena z aniołem w rezydencji Wayland'ów oraz śmierć Valentine'a i Jace'a. Carmela Ehh... Wszystkie, które są wymienione (widzę, że wszyscy mamy podobne gusta), ale oprócz tego jeszcze scenę z Miasta Szkła jak Jace przychodzi do Clary by ją przeprosić, a ona w niego tymi talerzami zaczyna rzucać. ;-) ;-) angela55 Też uwielbiam tą scenę kiedy Clary rzuca w Jace'a talerzami :D A oprócz tej sceny czekam na wspomnienia Jocelyn w trzeciej części, na rozwalenie statku Valentina przez Clary, na postać Sebastiana, na to jak Clary przyłapie Jace całującego się z Aline w domu Penhallowów, na to kiedy Jace przyjdzie do sypialni Clary w Alicante, na zamknięcie Jace przez Immogen w konfiguracji Malachi, no oczywiście czekam na jasny dwór i w ogóle czekam na ekranizacje każdej części i mam nadzieję że zekranizują całą serię. :) Carmela Ze wszystkich 5 części są takie 3 na które czekam najbardziej ;) 1. Przyjęcie u Magnusa 2. Jak w CoA Inkwizytorka zamknęła Jace'a w konfiguracji Malachi a on jej zaczął pyskować (kocham tą scene)3. Jak Magnus zrywa z Alec'iem ale to daleka przyszłość jesli chodzi o film ;)Już za 2 dni Jace na dużym ekranie czekałam ponad 4 lata mam nadzieje że się nie zawiodę! Anonimowa_M Też mam taką nadzieję. :) Carmela No trzeba być dobrej myśli a wszystko wskazuje na to że nie zawiedziemy sie :) kropka30 Cieżko powiedzieć ale na pewno kazda z nich bedzie interesująca bo interesująco zapowiada sie cały film. effi_2 ocenił(a) ten film na: 6 kajastenimi 1. Jasny Dwór2 Odnalezienie Anioła3. Sebastian (jak dla mnie mógłby go zagrać Jakub Gierszał) Anonimowa_M No to czeka was wielki zawód... Widziałem i zapłakałem. starski21 No widzisz, wrażliwa z ciebie dusza skoro zapłakałeś ;P kasia275 Dzisiaj film leci przedpremierowo, ktoś idzie? starski21 Aż tak źle? Może ktoś coś więcej powie? Carmela Byłam na filmie i czytałam książkę osobiście bardzo mi się podobał film - fakt pewne momenty troszkę przesłodzone , ale liczę ,że kolejna część będzie miała lepsze dofinansowanie i wtedy się dużo poprawi :) ... Tak samo było z Igrzyskami pierwsza troszkę słaba , ale druga zapowiada się pięknie patrząc na zwiastun :) Ludzie negatywnie nastawieni naprawdę polecam przeczytać książkę bo to nie jest coś a'la Zmierzch i nigdy tym nie będzie nie rozumiem tych porównań Zmierzch nudny ,a postacie są mdłe tutaj jest zawsze żywo i można się pośmiać , a zarazem zasmucić w pewnych momentach :) Polecam 8/10 użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 10 Carmela Zdecydowanie scena jak Simon wygrzebuje się z ziemi i staje się wampirem :)
1. ,,Piękna znajomość'' Pewnego lipcowego dnia wybrałam się na spacer , byłam bardzo zła chociaż nie miałam takiego powodu. Szłam i szłam aż nie zauważyłam , że robi się powoli ciemno było już po 22:00. Byłam ubrana w krótkie jeansowe spodenki , luźną czarną bluzkę bez ramiączek i miałam ubrane czarne vansy. Miałam słuchawki w uszach i słuchałam moich ulubionych się spostrzegłam ,że jestem bardzo daleko domu , okręciłam się w stronę domu i zaczęłam powoli biec. I wtedy wydarzyło się coś czego nigdy nie zapomnę , a raczej tej osoby. Biegłam i nie zauważyłam chłopaka ,który był w kręconych blond włosach , miał złote oczy i i widoczne kości policzkowe. Miał ubraną czarną bluzkę na krótki rękaw i czarne długie spodnie oraz czarne converse'y , był szczupły. Gdy zorientowałam się ,że jestem w jego ramionach uśmiechnął się do mnie (był to szczery uśmiech). Od razu mi się spodobał, ja chyba tez mu się spodobałam. Po chwili podniósł mnie z ziemi i złapał w tali. Gdy się tak jakby ocknęliśmy puścił mnie i oboje się do siebie uśmiechnęliśmy. - Miło mi Cię mam na imię Jace a ty piękna damo?-odparł - Mam an imię Clary i też miło mi Cię poznać - powiedziała po chwili. - Nic Ci się nie stało? - zapytał - Nic mi się nie stało , miło ,że zapytałeś - odparła Uśmiechnęła się do odwzajemnił uśmiech. - Może usiądziemy na ławce ? - zapytał Jace. - Bardzo chętnie chodź jest już troszkę późno - powiedziała po chwili zastanowienia chociaż była podniecona tą całą sytuacją. - Co taka ślicznotka robi sama o tej porze w parku? - zapytał Jace - No wiesz szukałam tego jedynego - zaczęła się śmiać - no i widzisz właśnie go spotkałam , siedzi obok mnie , nie no w tym tez jest trochę prawdy ,ale przyszłam tutaj , ponieważ byłam z jakiegos powodu zła , coś mnie dręczyło i jakoś tak wyszło ,ze się tutaj znalazłam choć powiem Ci ,że nawet nie zauważyłam jak tutaj się znalazłam. Jesteś bardzo fascynujący i mnie kręcisz. Tak naprawdę to bardzo mi się powiedziała Clary - Mi się spodobałaś od razu kiedy Cię zobaczyłem wyglądasz przepięknie-odparł Jace Clary się zarumieniła i uśmiechnęła . Tak Clary i Jace zaczęli rozmawiać ,że chyba przegadali ze sobą godzinę - dobrze im się ze sobą rozmawiało. Gdy zrobiło się już bardzo ciemno Clary uświadomiła sobie ,że jest bardzo późno - spoglądając na zegarek zobaczyła ,że jest już po 23 . Szybko zerwała się na równe nogi i pomyślała ponuro chociaż nie chciała jeszcze iść do domu tylko porozmawiać z Jace'm ,że musi iść już do domu bo mama będzie ją wyzywała i da jej też od razu szybko i zwinnie wstał . - Muszę już chyba iść do domu jest późno - powiedziała Clary - Masz rację - odprał smutno Jace - może Cię odprowadzę Cię do domu żebyś nie czuła się niebezpieczna? - Bardzo chętnie , będę zaszczycona takim towarzystwem jak odparła Clary Gdy razem szli rozmawiali na różne tematy , nie zorientowali kiedy Clary się zatrzymała i powiedziała ,że to tutaj , Jace gwałtownie się zatrzymał. - Dasz mi może małego całuska w policzek na miłe zakończenie dnia?- zapytał Jace - Wiesz ,że bardzo chętnie - odparła. Teraz stali tak blisko siebie ,że po prostu żadno z nich nie wytrzymało i zaczęli się całować. Jace przywarł Clary do muru i zaczęli się tak namiętnie całować ,że Clary pomyślała ,że ten pocałunek mógłby trwać wiecznie. Gdy coś zaczęło miałczeć odsuneli się od siebie i Calry zauważyła kotka pomyśleli dlaczego akurat w tym momencie. - Chyba muszę już iść- powiedział Jace. - Dobrze - odparła Clary - dała mu buziaka na pożegnanie. - Dobranoc piękna - odparł Jace - Do zoabczenia!!! - odparła Clary - A i jeszcze jedno czy mogłabyś dac mi swój numer telefonu? - zapytał - Oczywiście - odparła Gdy Clary podała mu swój numer dał jej całuska w policzek i odszedł . Mam nadzieję ,że opowiadanie wam się spodoba , jeśli wam się spodoba śmiało komentujcie Pozdrawiam .
jace i clary w ciąży